Elastyczny system

Gdy dowiedziałam się o istnieniu systemu bullet journal, bardzo się podekscytowałam. Było to dokładnie to czego potrzebowałam do planowania. Czasami od niego odchodzę na rzecz elektronicznych rozwiązań. Mimo wszystko jednak często do niego wracam, a podstawy tzw. rapid loggingu wprowadziłam w swoje notatki wszędzie (telefon, tablica suchościeralna, kartki „to-do”). Są one bardzo przydatne w pracy gdzie zadania muszę zwykle rozdzielać na mniejsze części.

Nie zamierzam opisywać podstaw systemu. Świetnie przedstawiono to w tym filmie, opublikowanym przez twórcę bujo. W sieci jest też pełno opisów i inspiracji, nawet w języku polskim.

Piękna* i bestia**

* – piękny #bujo
** – rzeczywistość

Oto strona tytułowa mojego planera. Ze śniadaniem w tle 😉

W idealnym świecie mamy czas na wszystko, nawet na rysowanie kolorowych wykresików w swoim idealnie pięknym zeszycie w kropki przeznaczonym do bullet journallingu. Każda strona jest piękna, a nam udaje się zrealizować 150% zamierzonego, ambitnego planu.

Kto z nas żyje w idealnym świecie? Ja na pewno nie. Jestem z natury drobiazgowa i staram się każdy szczegół dopracować na maksa, co prowadzi najczęściej do dość szybkiego wypalenia przez postawioną wysoko poprzeczkę.

Nie jestem mistrzem rysowania więc mój #bujo nie wygląda idealnie. Według niektórych znajomych mój charakter pisma nie jest najpiękniejszy. Who cares 😉. Na szczęście po kilku próbach zrozumiałam, że nie muszę mieć pięknego planera. Wystarczy żeby był funkcjonalny.

My way

Oto kilka przykładów z mojego #bujo. Jak widać na poniższych obrazkach, w dalszym ciągu nie umiem znaleźć najlepszego sposobu na tygodniowy planer. Ostatnio kupiłam sobie washitape z dniami tygodnia, ale nie spełnia to w 100% egzaminu, więc chyba powrócę do rysowanych tabelek.

Na niektórych zdjęciach widać też elementy daily loga + rappid logging czyli zapisywanie ważnych notatek tam gdzie jest miejsce (najczęściej w okolicy planu danego dnia).

Poniżej możesz zobaczyć też moje próby upiększenia mojego #bujo w postaci bardzo prostych designów ;). Są tam też kolekcje których używam w moim planerze. Jest ich więcej, ale zatrzymam je dla siebie.

Rapid logging i software development

No ale do rzeczy. Jak notatki wg #bujo ułatwiają mi pracę? Ostatnio zdarza mi się wykorzystywać mojego smartfona z rysikiem, ale klasyczny, analogowy papier w dalszym ciągu jest na 1 miejscu 😉.

Wykorzystuję podstawowe oznakowania jakich autor metody #bujo używa w filmie podlinkowanym na początku posta. Obok notatka ładnie pokazująca podstawowe symbole, których używam. Czasem lubię rozpisywać sobie bardzo szczegółowo co po kolei muszę w zadaniu wykonać, czasami wypisuję sobie tylko nazwy zadań, które mam do wykonania, zależnie od poziomu skomplikowania tego co jest do zrobienia.

Nie jest mi potrzebny symbol wydarzeń – ○ w pojedynczych notatkach. W pracy wydarzenia mam w kalendarzu połączonym z kontem email.

Disclaimer

Przy ogromnej ilości zalet „#bujo” ma kilka wad. Po pierwsze brak synchronizacji. Przez lata posiadania smartfona zapomniałam go ze sobą zabrać tylko raz. Zeszytu zdarza mi się zapomnieć znacznie częściej. Nie wyświetla też powiadomień. Wszystko trzeba załatwiać (przenosić) ręcznie. Pamiętać o regularnym przeglądaniu daily logów, future logów i wszystkich innych sekcji, które chcemy śledzić.

Zwykle wtedy kończę na notatkach w telefonie lub starym dobrym Nozbe***. Jest to szczególnie wygodna aplikacja, gdyż z moim chłopakiem mamy współdzielony projekt i możemy sobie wzajemnie pisać przypominajki. Nie zawracamy sobie dzięki temu głowy po 10 razy. Przyjemniej spędzić ten czas w inny sposób 😉).

*** – link afiliacyjny

Dzięki za spędzenie ze mną kilku minut! Daj znać na dole, czy taki wpis po polsku daje radę.

Jak zwykle, pozdro, love 🥰
Nat 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.